wtorek, 3 września 2013

Owocowa pokusa - Mydło Marsylskie Czerwone Owoce

Witajcie Skarbeńki :)
Jesień już daje się we znaki, coraz zimniej, deszczowo, ponuro...
Nie poddaje się jednak złej pogodzie, nie wpadam w melancholijny nastrój, nie czuje się wcale gorzej z tego powodu, bo u mnie nadal panuje lato! Otaczam się przyjemnymi zapachami - aromatyczne świece, ulubione kwiatowe perfumy, cudowne Mydło Marsylskie perfumowane Czerwone owoce, które pachnie tak soczyście, słodko i świeżo, że żadna chandra mi nie jest straszna :)
Mydła Marsylskie po prostu uwielbiam! Dla tego, gdy zobaczyłam w Biolanderze nowe mydełka w wersji perfumowanej o nadzwyczajnie kuszących nazwach, postanowiłam je koniecznie wypróbować. Wybrałam dla siebie kilka cudownych aromatów, a także dla Was, więc wkrótce będzie konkurs!
W pierwszej kolejności sięgnęłam po Mydło Marsylskie Czerwone Owoce francuskiej marki Savonnerie. 


O firmie

Francuska Mydlarnia Savonnerie pochodzi z samego serca Prowansji, jest specjalistą i twórcą szerokiej gamy mydeł naturalnych z Marsylii wykonywanych ręcznie.
Jej celem jest tworzenie prawdziwych prowansalskich produktów - autentycznych i najwyższej jakości.
Produkty z asortymentu Savonnerie są całkowicie naturalne, bez parabenów, nie testowane na zwierzętach, nie zawierające tłuszczu zwierzęcego ani syntetycznych środków powierzchniowo czynnych - oferują produkty najwyższej jakości!


Opis producenta

Prawdziwe mydło Marsylskie, 100% składników pochodzenia roślinnego, które dodatkowo zostało wzbogacone masłem Shea - zapewnia nawilżenie, gładkość i miękkość skórze.
Mydło Marsylskie jest znane i cenione za swoje właściwości hypoalergiczne i antybakteryjne.
Mydło o wspaniałym, naturalnym, świeżym, owocowym zapachu jest delikatne i bardzo przyjemne w użyciu, pozostawiają skórę miękką i pięknie pachnącą.
Polecane do mycia twarzy, ciała, do codziennej higieny dla całej rodziny.


Skład jest zamieszczony na folii, w którą mydełko zostało zapakowane, jak widzicie mydełko składa się z Soli sodowej oleju palmowego - przetworzony składnik pochodzenia roślinnego, Perfum naturalnych, Wody, Masła Shea o właściwościach odbudowujących, nawilżających i ochronnych,  Mieszaniny kwasów tłuszczowych pochodzących z oleju palmowego, Gliceryny, Soli kuchennej o właściwościach oczyszczających, przeciwbakteryjnych i odkażających, pobudza też krążenie krwi, Kwasu wersetowego - związek organiczny oparty na kwasie polikarboksylowym i  α-aminokwasach, Soli tetrasodowej kwasu etidronowego, barwników naturalnych oraz substancji zapachowych pochodzących z naturalnych olejków eterycznych.


Moja opinia

Mydło Czerwone owoce jest zapakowane jedynie w przezroczystą folię, dzięki której widać zarówno kolor, nazwę, jak i cały urok mydełka, a także można delikatnie wyczuć jego zapach jeszcze przed rozpakowaniem - to ważne kwestie podczas wyboru, oczywiście w sklepie stacjonarnym, w Biolanderze na ul. Francuskiej 25a, w Warszawie jest dostępny pełen asortyment ;)
Mydło ma naklejoną etykietę, na której znajdziemy pełny skład, termin przydatności - 12 miesięcy od momentu otwarcia, wagę - 100 g oraz miejsce produkcji - Francja.
Mydełko ma przygaszony, różowy kolor, jest twarde, ale pod wpływem wody delikatnie mięknie, jednak po wyschnięciu znów twardnieje, właściwie przechowywane, na półeczce bądź mydelniczce odprowadzającej wodę, nie tworzy brzydkich glutków i nie rozpływa się w rękach.
Mydło jest dosyć szerokie, na całą dłoń, ale nie wysokie, więc bardzo dobrze układa się w ręce podczas mycia, nie wyślizguje się, nie jest kanciaste, więc nie powoduje dyskomfortu podczas używania.


Namydlane na skórę tworzy delikatną, kremową, mięciutką piankę, która rewelacyjnie rozprowadza się, namydlanie go na gąbkę do mycia powoduje jeszcze większą i bardziej puszystą pianę.
Mydło ma przepiękny, naturalny, świeżo-słodki zapach czerwonych owoców, który uprzyjemnia mycie i relaksuje podczas jego stosowania, nie jest zbyt mocny, ani też za lekki. Nie jest trwały, po myciu wyczuwalny lekki aromat na skórze, ale po pewnym czasie zanika całkowicie, nie gryzie się więc ze stosowanymi perfumami.
Mydło stosowane do mycia rąk świetnie neutralizuje nieprzyjemne zapachy ( np. cebula, czosnek, ryba... ).
Mydło doskonale oczyszcza skórę, jest łagodne, nie spowodowało podrażnień, uczulenia, nie ściąga skóry, lecz zapewnia jej uczucie komfortu, tym nie mniej po jego użyciu nie zawsze mogę obejść się bez balsamu czy olejku do ciała, po lecie moja skóra jest trocha przesuszona.
Stosuję to mydło do mycia twarzy, ciała, rąk i higieny intymnej, świetnie sprawdza się pod każdym względem, używam go też do mycia delikatnej skóry dzieci - efekty są bardzo zadowalające, skóra gładka, delikatna i miękka w dotyku, bez podrażnień i zaczerwienienia.
Wydajność ma dosyć dobrą, nie tak wysoką jak mega wydajne mydła Alep, ale zadowalającą, nie zmydla się nadmiernie - daruje przyjemność podczas stosowania i doskonale oczyszcza, oto przecież w mydle chodzi :)


Cena - 9,00 zł / 100 g

Podsumowanie

Przyjemne mydełko które zachwyca swoim pięknym zapachem, uprzyjemnia każde mycie swoim działaniem, zapewnia komfort skórze, swoimi efektami, bo nie ściąga, nie podrażnia ani nie uczula jej, a przy tym jest dosyć wydajne i kosztuje nie wiele - to prosty sposób na przyjemną pielęgnację bez rujnowania domowego budżetu. Można? No oczywiście, idealnie pasuje nawet dla delikatnej skóry dzieci, a zapach letnich, czerwonych owoców pomoże zapomnieć o niepogodzie za oknem - prawdziwa pokusa, prawdziwa przyjemność!

Mydło Marsylskie perfumowane Czerwone owoce możecie kupić w sklepie Biolander.

Przy zakupie możecie skorzystać z kodu - td-3304, dzięki niemu uzyskacie rabat 5% !!! 

Lubicie mydła Marsylskie? Stosujecie?
Miłego wieczoru :*


44 komentarze:

  1. Są świetne, ale że są całkowicie naturalne, to nie mogę się zgodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawiera edta, które jest zamiennikiem SLSow, ale są dozwolone w produkcji kosmetyków naturalnych, zwłaszcza w mydłach, lecz w minimalnej ilości, tutaj znajdują się niemal na samym końcu, więc z pewnością normy przez producenta są przestrzegane, tym bardziej że na skórze nie powodują żadnych niespodzianek ;)

      Usuń
    2. Zdaję sobie sprawę, co to za składnik i ponownie sprostuję, jest to syntetyczny konserwant, a nie zamiennik SLS. Chciałam tylko zwrócić uwagę, że w poście wdarł się błąd, mydełko nie jest naturalne w 100%.

      Usuń
    3. Masz racje, ale tak opisuje go producent :)

      Usuń
    4. Korah zgadzam się z Tobą. Wielu producentów próbuje wcisnąć nam kit. EDTA ma m.in. za zadanie zmiękczać wodę. Wiąże metale ciężkie. Sprawia także, że nie przyswajamy żelaza z pożywienia. Czy muszę mówić jakie to ważne dla kobiet? Nie dziwi mnie rzesza anemicznych kobiet. Bdają o zdrowie, stosują pseudonaturalne kosmetyki i się dziwią. KOsmetyk z EDTA raczej nie ma szans na certyfikat ECOCERT.

      Usuń
  2. uwielbiam takie mydełka! właśnie czekam na przesyłkę... mam dostać mydło mydlarskie w ramach współpracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, miłego testowania Kasiorra :)

      Usuń
  3. Te mydełka tak pienie wyglądają, że szkoda zmywać te wytłoczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż poradzić, z czasem tracą to piękno oferując naszej skórze swoje dobrocie ;)

      Usuń
  4. za jakiś czas sobie zamówię kilka takich mydełek :) nie pamiętam kiedy ostatni raz się myłam mydłem w kostce :) ale naturalny skład bardzo mi odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam, zawsze mam w domu naturalne mydła, stosuję je namiętnie wręcz ;)

      Usuń
  5. Uwielbiam mydła.
    Bardzo apetyczną sesję zrobiłaś temu mydełku:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie kuszące :)
    Chętnie podebrałabym Ci także te porzeczki :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne mydełko, mega zachęcające:)

    pozdrawiam
    http://kosmetycznawyspa.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze jak oglądam te mydła, to mi aż szkoda ich używać, co by nie "zepsuć" ich wyglądu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pachnie cudownie Katalinko, wszystkie odmiany tak cudnie pachną ;)

      Usuń
  9. Z tym składem 100 % naturalnym trudno się zgodzić. Tetrasoium EDTA, terrasodium edidronate. No cóż. Często się nam wmawia, że coś jest w 100 % naturalne, a rzeczywistość jest zupełnie inna. Nie lubię takich mydeł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, mydła marsylskie często mają w składzie EDTA, i nie wiem dla czego, bo to nie jest składnik naturalny... :(

      Usuń
  10. Jakoś nie przepadam za mydełkami w kostce a może się tylko od nich odzwyczaiłam

    OdpowiedzUsuń
  11. Dostałam właśnie jedno od mojej przyjaciółki i od jutra testuję :-D Po Twojej recenzji już wiem, że nie będę zawiedziona :-D Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię stosować kostkowe mydełka do twarzy, ale ostatnio mi się troszkę znudziły i szukam czegoś innego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja częściej używam do ciała, do twarzy z reguły Alep lub Gaiia, świetnie działają na moją skórę ;)

      Usuń
  13. Nigdy nie miałam z nim styczności, jednak wydaje się być ciekawym produktem :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. nie znam tych mydeł, ale fajnie wyglądają:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jaki zapach kuszący - cudowny, zawsze mnie uwodzi ;)

      Usuń
  15. Czytałam sporo dobrego o tych mydełkach i chyba pora jakieś wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja unikam EDTA a w wersjach perfumowanych tych mydeł faktycznie występuje ten składnik. Mam jedno mydełko tej marki właśnie perfumowane i w składzie widnieje ten związek...ale w tych naturalnych nie wzbogaconych zapachowo już nie ma EDTA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to prawda, tradycyjne marsylskie nie zawierają EDTA, ale perfumowane mydła marsylskie niemal wszystkie mają ten składnik, nie wiem dlaczego...

      Usuń
  17. Miałam trzy mydła z tej serii-między innymi to, które opisujesz( i jeszcze fiołkowe i z białą glinką) i mnie wysuszały. Twarz po umyciu-sucharek. Do ciała przestałam używać codziennie ( chcąc zużyć to mydło, a nie kończyć jego żywot w toalecie) ale na zmianę z podratowujacym skórę żelem do ciała-jakiej marki nie napiszę, aby nie być posądzoną o jakieś spiskowanie przeciwko producentowi mydeł o których piszesz:). Musiałam robić przerwy od mydła bo wołała o to wyraźnie wysuszona skóra na ramionach, łydkach, udach...nigdy więcej nie sięgnę po te mydła. Takie mam doświadczenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ możesz pisać i polecać mydła, które polubiłaś :)
      W przypadku mydeł właśnie tej marki wydaje mi się, że twoja skóra tak zareagowała na edta. Ja takich kłopotów nie mam, mam skórę normalną, ale nieraz czytałam, że edta powoduje podrażnienia i przesuszenia na suchej skórze.
      Ale nie wszystkie producenci mydeł marsylskich dodają ten składnik do swoich produktów, są też marsylskie bez edta, na szczęście ;)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz, niezmiernie mi miło je czytać ;)
Dziękuje że jesteście, odwiedzacie i czytacie ;-)
Wielka prośba o nie dodawanie linków blogów, reklam, spamu oraz złośliwych komentarzy - komentarze te będą od razu usuwane.
Zapraszam ;)